Navigation Menu+

Goła baba na Bulwarowej.

Posted on Sie 10, 2016 by in CO SŁYCHAĆ |

Gola baba na bulwarowej.

 

Już w niedzielę o 19.00 Joanna Szczepkowska wystąpi na Bulwar(t)cie ze swoim hitem Goła baba w reżyserii Agnieszki Glińskiej. Tymczasem przeczytajcie rozmowę z Panią Joanną, przeprowadzoną niedługo po łaźniowej premierze Pelci, czyli jak żyć, żeby nie odnieść sukcesu. Zobaczcie, co pani Joanna mówi o sobie i swoim podejściu do teatru.

Joanna Szczepkowska o sobie

Mnóstwo czasu spędzam w podróży, jeżdżę w różne miejsca, dalekie od mojego miasta, dużo gram, i spotykam się z czytelnikami. Można powiedzieć, że często mam daleko do pracy. Dzisiaj powinnam o sobie powiedzieć: aktorka i pisarka wędrowna. Łatwe to nie jest, ale tak naprawdę bardzo mi bliskie. Zawsze mam problem z tym, że jako aktorka pracuję w zamkniętej przestrzeni, a ja lubię długie drogi i podróże. Teraz mam jedno i drugie.

Czym jest śmierć w teatrze?

Śmierć w teatrze czy śmierć teatru? Jeśli myślimy o tym drugim, to trzeba zadać pytanie, kiedy teatr jest żywy, a kiedy martwy. Moim zdaniem obumieranie w teatrze zaczyna się razem z rutyną. Najważniejsze jest, żeby spektakl zdarzał się codziennie, jakby to było pierwszy raz. Jeśli aktor w środku jest martwy, to ta jego nieobecność zawsze przechodzi na widza. To coś, co się powinno wydarzyć, może być bardzo różne, ale widz powinien wyjść troszkę inny niż wszedł. Śmierć teatru jest wtedy kiedy publiczność zapomina o przedstawieniu raz na zawsze.

Czym jest dziś eksperyment teatralny?

Wszystko już było. Myślę, że dziś prawdziwym eksperymentem byłoby realizowanie tekstów klasycznych klasycznie. Może niewiele byśmy zrozumieli, ale też z większości współczesnych spektakli publiczność wychodzi z takim samym poczuciem. A tak serio, eksperymentem w teatrze jest poszukiwanie nowego języka, którym da się opowiedzieć współczesność. Ja nie lubię słowa eksperyment, bo to zawsze jest bezpieczne – uda się albo nie, jak to przy eksperymentowaniu. Trzeba raczej szukać nowego języka scenicznego, a pokazać kiedy jest już gotowe i wtedy wystawić się na krytykę.

Kim we współczesnym teatrze jest bohater? Jak on się zmienia?

Dzisiejszego bohatera nie da się odsunąć od tego, co dzieje się na zewnątrz teatru. Dokładnie tak jak romantyczni bohaterowie, musi się konfrontować się z wielkimi pytaniami, choćby z pytaniem: czy oddam życie za ojczyznę? Oczywiście romantycy nie stawiali tak pytania, bo śmierć taka była moralnie oczywista. Dzisiaj jednak wieka część pokolenia mówi otwarcie „ nie”. Rzecz w tym, że bohaterowie romantyczni przeżywają męki wątpliwości i wahań. Dzisiejszy antybohater myśli i osądza błyskawicznie. Silą rzeczy antybohater sceniczny raczej nie wygłasza monologów tylko krótkie komunikaty. Jeśli postawimy go na przykład przed problemem uchodźców, to stanie od razu po którejś stronie. A przecież od strony moralnej to straszna szarpanina. Może wyciągnąć rękę do kogoś w skrajnej sytuacji albo uznać go za potencjalnego terrorystę i usprawiedliwić swoją bezczynność. Tak czy inaczej świat zmienia się tak szybko, że w teatrze trudni nadążyć za współczesnymi pytaniami.

Czy w Pelci zawiera się Pamięć innego teatru, innej realizacji?

„Pelcia, czyli jak żyć, żeby nie odnieść sukcesu” nie wywodzi się z żadnej tradycji teatralnej. To się wywodzi raczej z mojej pamięci życia a nie sztuki. Chcę, żeby ten rodzaj teatru, który proponujemy widzowi w Pelci, nie był popisywaniem się, chcę żebyśmy zachowywali się tu i teraz. To jest wyzwanie, ale chyba nam się to czasami udaje. Trzeba pamiętać, ze pisałam to na typową salę teatralną a tymczasem premiera odbyła się w Łaźni czyli w przestrzeni eksperymentu. Stąd oczekiwanie na silną „ wypowiedź” w sprawie teatralnej formy. W Warszawie nie znalazłam jednak ani jednego teatru który zainteresowałby się serio tym tekstem. Pewnie gdybym znała miejsce premiery wcześniej, to bym napisała coś bardziej wyzywającego. Jednak „ Pelcia” w tej przestrzeni nabiera specyficznego koloru i bardzo się tu dobrze czujemy.

Czym jest intymność w teatrze?

Na to nie ma słów. To jest coś co się zdarza, albo nie. Najlepszym przykładem jest spektakl warszawskich „Dziadów” z 68 roku i monolog Gustawa Holoubka. Ja to widziałam na własne oczy wielokrotnie i pamiętam ciszę jaka towarzyszyła jego genialnej interpretacji. Temperatura Wielkiej Improwizacji udzieliła się widowni. Wszyscy mieliśmy gorączkę. Holoubek mówił do nas i o nas tam wtedy w tym czasie. Kiedy jednak ogląda się ten monolog sfilmowany i przeniesiony na ekran, to nic z tego nie zostaje. Zarejestrowano go po próbie, bez widowni. I okazuje się, że jest odarty ze swojej wartości. On żył tylko w związku z publicznością, w jedynej niepowtarzalnej intymności. Teatru nie a się zarejestrować, bo spektakl to jest tylko ten czas między widownią a sceną. Niedawno na spektaklu „ Pelci” zgasło światło – awaria na całą Nową Hutę. Zaczęliśmy wtedy w tych ciemnościach żartować, rozmawiać z widownią a kiedy światło wróciło, w jednej chwili wszyscy się uciszyli i wróciliśmy do świata spektaklu. I to jest właśnie ta niepowtarzalna intymność.

„Goła baba”, niedziela 14 sierpnia, godzina 19.00.

Spektakl prezentowany w ramach ministerialnego programu „Kultura Dostępna”.

Logotyp Kultura Dostępna


Zdjęcia ze spektaklu Pelcia, fot. Klaudyna Schubert

 

468 ad

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress