Navigation Menu+

Szefowa.

Posted on Cze 8, 2016 by in CO SŁYCHAĆ |

foto_wpis06_szefowa

 

Szefowa.

Ponad rok temu. Coś się zatkało. Nie wiem co dalej. Nie wiem jak to przełamać. Jestem w czarnej dziurze, i ta czarna dziura zaczyna mnie wchłaniać. Nie wiem, czy to była depresja. Na pewno to był moment, kiedy musiałam poszukać nowych bodźców. Zacząć działać.

Nowa Huta. Łaźnia Nowa, miałam tam mały debiut dziesięć lat temu. Remont, totalna rozwałka. Zmiany.
Miejsca niby znane, kiedyś oswojone. Trzeba oswoić na nowo. Jeszcze raz. W sobie, dla siebie.
Projekt „Łaźnioaktywni”. Wchodzę w to. Ruszam.
Szukam pomysłu na działanie. Przychodzi. Kobiety z Nowej Huty. One i ich historie. Ja i moja historia – obok. Konfrontacja. Jeszcze ich nie znam.

One same nie przyjdą. Ja muszę wyjść do nich.
Łażę po Hucie, po zakładach pracy, firmach, sklepach, stworzonych i prowadzonych przez kobiety.
Zagaduję, podchodzę na tyle blisko, na ile mogę. Wyczuwam granice.
Gdy poczują się ze mną bezpiecznie, zaczynają opowiadać.

Dwie znajdują mnie same. Odważne. Matka i córka. Dorota i Edyta.
Trzygodzinne spotkanie w ich domu na osiedlu Młodości. Dawne hotele robotnicze. Tak zwane korytarzowce.
— Mieszkali tu robotnicy z kombinatu, była jedna łazienka i jedna kuchnia na całe piętro. Potem wprowadziły się całe rodziny. Z dzieciakami z całego piętra myliśmy zęby o jednej porze, i tupaliśmy. Myśleliśmy, że jak będziemy ruszać nogami, to nie oblezą nas prusaki. Były ich tu całe tabuny. Najpierw najodważniejszy zapalał światło. I wtedy one się rozbiegały.

Teraz prowadzą tu zakład krawiecki. Wróciły w to samo miejsce, po wielu latach od czasu, gdy uciekły od beznadziei życia, którym nie chciały żyć. Alkoholizmu, biedy, przemocy.
Edyta robi biżuterię według własnych projektów. Ręcznie wykonuje zakładki do książek na indywidualne zamówienie. Oglądamy katalogi, pokazuje mi swoje rękodzieła. Straszna gaduła. Na jednym wydechu opowiada swoje historie, zadowolona, że ktoś się nią interesuje. Nie ukrywa tego.
Zdaję sobie sprawę, że Edyta i Dorota to materiał na osobny spektakl, książkę, osobną historię. Jak ja je wszystkie pomieszczę? Co się z tego ułoży? Z opowieści tych jedenastu kobiet, które spotkałam?

Staję się narratorką, układam scenariusz. Poznaję Agatę, reżyserkę. Agata to czyta.
„To ciekawe. Może być. Ale tamto mnie nie rusza. Nic w tym nie ma. Do wywalenia” — mówi.
Buntuję się. Boję się, że moje bohaterki się poobrażają. Tracę dystans. Uświadamiam sobie jak bardzo potrzebowałam Agaty do zrobienia Szefowej – nie nazywam tego spektaklem, raczej work in progress, ale nie wiem jaka nazwa jest dobra. Szukam formuły.
Poddaję się Agacie, zaczynam jej ufać. Reżyserka to w końcu moja szefowa. To ona ma ostatni głos. Ulga.
Zapraszamy do tej pracy Norberta, aktora, będzie ze mną grał. Facet – ukrywa się w każdej z tych kobiet, prawdziwy i wyobrażony, kochają go i nienawidzą, syn, mąż, współpracownik, wybawca.

Chcę już skonfrontować to z publicznością. I wtedy zobaczę co dalej.

„Szefowa”: sobota 11 czerwca, godzina 20.00

 

468 ad

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress